Archiwa tagu: wiara

„Z nich zaś największa jest miłość”

„Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość”.                                                                                                                             List do Koryntian

Myślałby kto, że największa powinna być wiara. Że wiara, powinna być dla Boga najważniejsza, bo jest przyczyną naszego posłuszeństwa. Bo jest hołdem Jemu złożonym. Bo dzięki wierze do Niego należymy. Ale Bóg chyba nie chce, żebyśmy do Niego należeli. Żebyśmy byli Jego własnością. Myślę, że chce, żebyśmy Mu się oddali z własnej woli. I chyba nie dlatego, że liczy na nasze poddaństwo, tylko dlatego, że liczy na wzajemność. Oddaje nam się cały, bo nas kocha i pragnie naszej miłości. Tak jak my pragniemy miłości i oddania tych, których sami kochamy i którym się oddajemy we władanie.

„Z nich zaś największa jest miłość”. Miłość jest przyczyną i początkiem wszystkiego co dobre. Każdy nasz dobry uczynek rodzi się z tego właśnie uczucia. Pomagamy, bo kochamy. Poświęcamy się, bo kochamy. Przebaczamy, bo kochamy. Staramy się zrozumieć, bo kochamy. Ustępujemy, bo kochamy. Szacunek, przyjaźń, zrozumienie, miłosierdzie – wszystkie biorą swój początek w miłości. To co złe zaś, jest tylko wynikiem jej braku. Myślę, że tak to naprawdę wygląda.

Kiedy ludzie pytają: „dlaczego jest tyle zła na świecie?” to myślą, że Bóg jest zły i zsyła nam tą całą podłość, te trudne sytuacje. Że Go nie ma, albo się nami nie interesuje. A ja myślę, że to po prostu brak miłości. Bóg nie ma nic do tego, bo ludzie sami zdecydowali, żeby Go w tym momencie ze swojego życia wykluczyć. Sami powiedzieli: „Panie Boże, nie wtrącaj się. To Ciebie nie dotyczy. Tego nie zrozumiesz.” Mamy wolną wolę, więc kształtujemy świat swoimi czynami. Możemy Boga przyjąć, lub odrzucić. Oczywiście to nie znaczy, że tylko wierzący może być dobry, może prawdziwie kochać. Nie. To tak nie działa. Każdy może kochać, a Ci, którzy kochają prawdziwie i tak wybierają Boga i podążają Jego drogą. Nawet jeśli w Niego nie wierzą. 

Analogicznie nie wystarczy wierzyć, żeby stać się dobrym człowiekiem, choć znam wielu, którzy tak myślą. „Wierzę, chodzę do kościoła, więc mam zapewnione miejsce w niebie.” Nie sądzę. Jeżeli wiem, że w moim mieście jest ulica Mickiewicza, to jeszcze nie znaczy, że właśnie nią podążam, prawda? Ale mogę też iść nią od dłuższego czasu i nawet nie wiedzieć, że się na niej znajduję.

Myślę, że dlatego największa i najważniejsza jest miłość. Bo ona prowadzi nas do Boga. Prowadzi nawet tych, którzy nie wiedzą, że do niego idą. Chcą tylko kochać. Kiedyś pewnie zauważą, że Bóg jest miłością – nie sędzią, nie katem, nie wielkim wyrzutem sumienia i nie wymaganiem. Jest samą miłością, więc będąc pełni miłości są pełni Boga. Zauważą to i staną się całością. Nawet jeśli wcześniej nie czuli swojej niekompletności. „Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.”

Bo przecież… Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.”