Archiwa tagu: dobro

Znów filozoficznie

Ostatnio tak czytam sobie tę „Jeżycjadę” i czytam, i dochodzę do wniosku, że to powinna być lektura obowiązkowa. Całość. Dla liceum. Ale o tym będzie osobny post. Na koniec wyzwania, (które ostatnio zdechło z powodu tematu, który mi się nie podoba i który nie wiem jak ugryźć), napiszę jeszcze raz o mojej ulubionej serii, którą jednak chyba jest właśnie „Jeżycjada”. Wczoraj natrafiłam na fragment, który dużo dał mi do myślenia. Posłuchajcie.

- [...] Nie chciałam… wyciągać… spraw osobistych.

- Innych nie ma – rzekł pan Gruszka po prostu.

Zapalił papierosa.

- Cała reszta jest do bani – dodał uzupełniająco, wciągając w płuca dym. – I się nie liczy. O! – Spotkać kogoś, coś przeżyć z nim. Jak zachoruje to z nim być. Umrze, to zamknąć mu oczy. Pomóc komu trzeba, dzieciaki na ludzi wyprowadzić. I tyle.

Znałam kiedyś chłopaka, który będąc głupim smarkaczem złożył Bogu obietnicę. Obiecał Mu mianowicie, że jeśli do 21 roku życia nic nie osiągnie to się zabije. Mądre, co? No, ale taki on już był ten matołek. Z biegiem czasu coraz lepiej widział, że nie zanosi się, aby odkrył lek na raka, albo zaprowadził pokój na świecie, w ogóle nigdy, a cóż dopiero w tak młodym wieku. Więc zamiast uznać swój błąd i głupotę z okresu dzieciństwa, (jak zrobiłby to mądry człowiek), postanowił, że przestanie wierzyć w Boga, bo wtedy nie będzie musiał dotrzymać obietnicy. Czujecie to? On sobie postanowił, że przestanie wierzyć. Nie, żeby przestał, po prostu bardzo się starał siebie samego przekonać, że Boga nie ma. Hm. Ale nie w tym rzecz. Chodzi o samą treść tej dziecięcej obietnicy. Wczoraj wróciło do mnie to wspomnienie, bo w sposób oczywisty można je porównać z fragmentem Sprężyny M. Musierowicz. I z moimi własnymi myślami, które mnie czasami nawiedzają, – że tak naprawdę w niczym nie jestem najlepsza, że nie mam rozwiniętych talentów, że nie mogę się pochwalić takimi osiągnięciami jak nagrody w konkursach, albo zawodowe osiągnięcia itp. A tu nagle tych kilka słów wymyślonego pana Gruszki i wszystko wróciło na swoje miejsce. Przecież nie są ważne nagrody, awanse w pracy, czy odkrycie, które zostawimy po sobie ludzkości. Ważne jest tu i teraz. Związki międzyludzkie, relacje z bliskimi, pomoc potrzebującym – to wszystko nie jest tło dla rzeczy ważniejszych. To są te ważniejsze rzeczy. A cała reszta to tło. Dodatek.

Mały głupi chłopiec miał prawo pomylić się w ocenie sytuacji. Ale dorosły chłopak powinien wiedzieć, że słowa „coś osiągnąć” znaczą coś więcej niż tytuł naukowy, wynalazek, odkrycie, czy piwnica pełna wybitnych dzieł sztuki własnego autorstwa. Powinien wiedzieć, że „być kimś” to być kimś wyjątkowym i niezastąpionym dla swoich bliskich, a nie być szychą w ministerstwie, czy prezesem banku, albo specjalistą w swojej dziedzinie. Bo rację ma Musierowicz. I rację miał Jan Kiepura mówiąc:

Gdy człowiek umiera, nie pozostaje po nim na tej ziemi nic oprócz dobra, które uczynił innym.

Dzień cytatów – dobro i zło

„Na tym świecie nigdy dobrze nie będzie. Z ludzi zawsze wyjdzie samolubstwo. Dopiero teraz to zrozumiałam, jak mam osiemdziesiąt lat. Świat się może najwyżej pogorszyć. Tylko, że w tym wszystkim – my mamy być dobrzy.”

Te słowa powiedziała Gizela w „Kalamburce” M. Musierowicz. Zaryzykuję tutaj stwierdzenie, że tylko człowiek płytki, który nie potrafi wniknąć w istotę rzeczy uzna je za pesymistyczne, lub zasmucające. Dla mnie tchną one optymizmem. Sugerują, że wszystko zależy od nas. Zdejmują z nas odpowiedzialność za zło tego świata, nakładając odpowiedzialność za siebie. To pomaga. Pomaga myślenie w mniejszych kategoriach, bo jeśli w nich zajdą zmiany to zmieni się też całokształt. A łatwiej robić małe kroczki, podejmować małe wyzwania niż próbować od razu zbawiać cały świat. Jan Paweł II powiedział: Wy musicie być tą zmianą, którą pragniecie ujrzeć w świecie. Musierowicz pokazuje nam też, że nasze zadanie jest jasno wyznaczone, (nie są to jakieś mgliste zapewnienia o naprawie świata wygłaszane uszminkowanymi ustami Miss Polonia) i bardzo proste. Nad czym bowiem człowiek ma większą władzę niż nad sobą? Na cóż mógłby mieć większy wpływ?

Źli ludzie to ci, którzy myślą, że świat jest zły i źli są wszyscy wokół. I czynią zło, myśląc, że bronią się przed złem innych.

Cóż powiedzieć? Czyste słowa ks. Popiełuszki: Zło dobrem zwyciężaj. Bo ogień zwalczany ogniem sprawia tylko, że pożar się rozprzestrzenia. Na myśl przychodzi mi też refleksja wspaniałego sir Anthony Hopkinsa: Kiedyś traktowałem ludzi dobrze – teraz z wzajemnością. Jak świetnie to rozumiem. Jak bardzo chciałabym działać tym systemem. Bo wtedy wszystko byłoby łatwe. Ale prawda jest taka, że nie zawsze łatwa droga jest tą właściwą. Tak po prawdzie to prawie nigdy nią nie jest. Ale: Nie obiecano nam spokojnej drogi, ale bezpieczne przybycie.

Wyzwanie dzień 5 – książka, która sprawia, że jesteś szczęśliwa

Książka, która sprawia, że jestem szczęśliwa? Nie ma takiej jednej. Uszczęśliwia mnie czytanie książek, które okazują się być dobre. Oczywiście wgryzając się w dzisiejszy temat wyzwania można uściślić, że niektóre są dobre, ale mnie zasmucają, bo np. pokazują świat w czarnych barwach. Inne zaś są dobre i uśmiecham się przy nich, ale to dlatego, że są po prostu zabawne. A jak wiadomo rozbawienie i szczęście to nie to samo. Ok. Niech będzie, że te odpadają. Jestem szczęśliwa czytając przykładowo kryminały Agaty Christie, bo mimo morderstwa, które jest niezaprzeczalnie najohydniejszym wynalazkiem ludzkości, mają w sobie jakieś takie… umiłowanie prawdy i sprawiedliwości. O! I całkiem tego nie planując sama przed sobą odkryłam jakie książki czynią mnie szczęśliwą! Te, które przedstawiają wizję świata sprawiedliwego. Świata, w którym dzieją się złe rzeczy, ale który sam w sobie jest dobry i uporządkowany. Książki, w których bohaterowie mają niezawodny kompas moralny. Które odróżniają wyraźnie dobro od zła i przekonują mnie, że ostatnie słowo zawsze należy do tego pierwszego.

Uszczęśliwiają mnie książki, które podtrzymują moją wiarę w to, że walka dobra ze złem jest być może naszym codziennym udziałem, ale jest też niejako „oszukana”, ponieważ dobro wygrało już dawno temu, a to co się dzieje na świecie jest ostatnim rozpaczliwym krzykiem powalonego przeciwnika, który chciałby, abyśmy uwierzyli w to, że wynik może się jeszcze zmienić.

Przywracanie wiary w ludzkość

Na joemonster.org jest taka seria artykułów „Przywracanie wiary w ludzkość.”

Polecam. Polecam każdemu. Szczególnie tym, którzy nie wierzą w bezinteresowność i dobro w ludziach. Polecam tym, którzy uważają, że czynienie dobra musi być na wielką skalę. Zachęcam do naśladowania :)

Nie będę przepisywała całego artykułu tylko na koniec posta podam link. Jeśli chcecie przeczytać inne części tej serii wystarczy na samym dole artykuły kliknąć guzik „w poprzednim odcinku.”

Dla leniuchów: MAŁO CZYTANIA, MOCNY PRZEKAZ, KAŻDY PUNKT OPATRZONY ZDJĘCIEM :)

PRZYWRACANIE WIARY W LUDZKOŚĆ