Roczkowe podsumowanie

Wielkimi krokami zbliża się roczek Ewci, (za cztery dni), więc pora na podsumowanie. :) Po roku już znamy się dość dobrze, choć poznawać się i zaskakiwać będziemy całe życie.

Przez rok dowiedziałam się, że Ewa jest indywidualistką o silnym charakterze. Nie daje sobie w kaszę dmuchać, widać, że już zaczyna jej się okres buntu, bo próbuje wymuszać na nas swoje zachcianki płaczem i krzykiem. Czułości dozuje wedle własnego uznania i raczej nie rozdaje ich hojną ręką. Z jednej strony jest to trochę przykre, z drugiej jednak każdy całus jest tym cenniejszy. :) Jest uważną obserwatorką. Nieraz widzę to jej przenikliwe spojrzenie tych niebieskich oczu, w których błyszczy bystrość i inteligencja. Wygląda wtedy, że nie tylko patrzy na to co się dzieje, ale wręcz, że wnika wgłąb sytuacji, zachowań. Potrafi przewiercać spojrzeniem. Jest bardzo inteligentna. Widzę, że kiedy pokazuję jej coś nowego to na ogół wystarczy powtórzyć to parę razy, pierwsze dwa, trzy pomóc jej to zrobić i mała łapie o co chodzi. Uwielbia być noszona na rękach, głównie przez moją mamę, którą ciągle o to męczy. Wie, że babcia jej ulegnie. :) W zabawie i kontaktach z innymi nie jest biernym odbiorcą proponowanej rozrywki, to ona ustala reguły i wyznacza role. Nie cieszy ją granie według czyjegoś zamysłu. Zdarzało jej się mnie pocieszyć kiedy byłam smutna. Robiła to w sposób ewidentnie celowy, to jest, widziałam, że ona widzi i rozumie, że mama jest smutna i robi coś specjalnie po to, żeby mnie rozweselić. Jest więc też empatyczna i potrafi okazywać miłość „z wyboru”, a nie jak leci wszystkim. Lubi się popisywać przed obcymi. Szczególnie chłopakami. :D Nie lubi bawić się pluszakami, (ku mojej rozpaczy). Jej ulubione zabawki to: klucze, piłki, pudełka, wieża z kubeczków, klocki, książeczki (lubi je przeglądać, a ja nie mam nic przeciwko, bo nie wydziera kartek, nie zjada ich i nie miętosi). Śmieszy ją niesamowicie całowanie po stópkach i wąchanie ich z jednoczesnym robieniem: „a-psik!”, (czaicie, że niby śmierdzą).  Kocha kąpiele. Nie cierpi od niedawna ubierania i nakładania pieluchy, jak również wyciągania kataru aspiratorkiem, (na szczęście ostatni raz chyba z pół roku temu). Uwielbia jedną z naszych suczek – Benitę. Zresztą z wzajemnością. :) Ewa z Benitą może zrobić dosłownie wszystko, a suka jej na to pozwala. W ramach wdzięczności Ewa szczodrą ręką obdziela swoją ulubienicę kąskami ze swojego stołu. ;) Jest przysłowiowym żywym srebrem. Nie usiedzi ani minuty, wszędzie jej pełno, wszystko musi sprawdzić, zbadać, obejrzeć, wysłuchać co to jest i do czego służy. Mimo tego nie nazwałabym jej „rozbrykaną”, czy „niegrzeczną”. Wiadomo, że nie zawsze usłucha, jak to dziecko, ale na ogół nie ma z tym problemów. Uwielbia łaskotki i kiedy się ją goni. :) Dużo rozumie. Ostatnio była ze mną w łazience i wyciągała z szafki pod zlewem szampony, żele do ciała itp. Kiedy zbliżała się pora wyjścia powiedziałam jej: „Zaraz będziemy wychodzić Kitko, pozbieraj ładnie te szampony i włóż do szafeczki, dobrze?” A ona wzięła każdy kosmetyk, włożyła do szafki i zamknęła ładnie drzwi. Jest też bardzo sprytna, zrobiła się z niej mała cwaniara. Kiedy zabroniłam jej, (po raz sto pierwszy), brać pudełko z chusteczkami nawilżanymi, przestała na chwilę protestować i poszła w tamtym kierunku. Na moje ostrzegawcze: „Ewa” spojrzała przez ramię z miną wyrażającą czystą niewinność i skręciła idąc w stronę swojej huśtawki schowanej pod najniższą półką. Wzięła ją za sznurek i przyciągnęła do mnie, jak zwykle gdy chce się huśtać. Kiedy byłam zajęta zwieszaniem huśtawki mała popruła po pudełko z chusteczkami. Odebrałam jej je oczywiście i spróbowałam wsadzić do huśtawki. A ona wydała z siebie całą gamę dźwięków i min mówiących wyraźnie: „Oszalałaś kobieto? Daj mi spokój z tym ustrojstwem, nie chcę się huśtać!” Najczystszej wody podstęp. W domu śmiejemy się, że Kitka czerpie z nas energię kiedy tak biega po mieszkaniu zgrzana i cały czas zajęta. Potrafi wtedy podbiec do kogoś siedzącego na kanapie czy w fotelu, przytulić policzek do jego kolana na trzy sekundy i pobiec dalej. Jest naprawdę kochanym dzieckiem. Niektóre niemowlaki to takie urocze, kochane, bezwolne klopsy, które są głownie odbiorcami zachwytów i czułości. To urocze. Ale jestem bardzo dumna, że Ewa jest małym uparciuchem i ma swój charakterek. ;) I pęd do samodzielności.

A jaką ja jestem matką? Ciekawe, ostatnio koleżanka zadała mi to samo pytanie. „Jaką jesteś mamą?” Odpowiedziałam bez zastanowienia: „Dobrą”. Więc chyba jestem tą dobrą matką. Jestem przede wszystkim konsekwentna. Nigdy nie zgadzam się na coś czego wcześniej zabroniłam „dla świętego spokoju”. Dla dobra Ewy. Namieszałoby jej to w głowie i nie rozumiałaby znaczenia słowa „nie”. Wiem, że choć czasem protestuje i to mocno, to będzie szczęśliwsza i spokojniejsza wiedząc, że mama wyznaczyła jakieś ramy i granice, bo to znaczy, że mamie można zaufać i na niej polegać. Jednocześnie, skoro moje „nie” ma być nieodwołalne, to staram się nie zabraniać bez potrzeby. Jeśli mam wątpliwości, to najpierw zastanawiam się chwilę nad możliwymi konsekwencjami Ewy zachcianki / zachowania i oceniam czy mogę je ponieść czy nie. Bo pamiętam jak w „Piratach z Karaibów” kpt. Jack Sparrow mówił: „W życiu spotykając człowieka dwa rodzaje rzeczy: te, które człek może znieść i te, których znieść nie może”. ;) Czy więc mogę znieść, że w łazience będzie nachlapane po kąpieli? Mogę. A czy mogę znieść, że dzieć uderza rączkami w szybkę w kredensie? Nie mogę. I sprawa prosta. Niestety przez to, że M. spływa do domu około 17:30, (a 19:30 Kikul często już śpi), i przez to, że mieszkamy z moimi rodzicami, (a dziadkowie, wiadomo, pozwalają na więcej – taka ich rola), ja jestem osobą, która zakazuje i odmawia, przez co ja najczęściej jestem obiektem gniewu Ewy. W efekcie moje poczucie, że jestem dobrą matką jest mocno zachwiane, bo czasami mam wrażenie, że Kitka mniej mnie kocha niż innych, że nie chce ze mną przebywać, że woli być z moimi rodzicami. Niby wiem, że to kwestia dziecięcego wyrachowania – oni jej pobłażają dlatego woli pójść do nich do pokoju gdzie będzie jej wolno więcej i gdzie będą zajmować się nią non stop. Ale jednak serce mi wtedy nieodmiennie pęka. Przy mnie Ewcia grzecznie bawi się swoimi zabawkami i zajmuje się sobą, tak że oprócz chwil wspólnej zabawy mamy też chwile tylko dla siebie. Kiedy się więc zastanawiam czy jestem dobrą matką, nie potrafię na to odpowiedzieć. Cały czas boję się, że okaleczam ją psychicznie, że jestem zimna i niedobra, że ona mnie nie kocha i niedługo zacznie mnie nienawidzić i obwiniać o wszystko. Ale kiedy mam odpowiedzieć na to pytanie bez zastanowienia od razu nasuwa mi się odpowiedź, że tak. Daję jej mnóstwo miłości. Zawsze mam dla niej czas, za każdym razem kiedy widzę, że chce się ze mną pobawić, dać mi do ręki swoje nowe znalezisko itp. Dużo ją przytulam, całuję, czytam jej, noszę na barana, bawimy się razem, gilgoczemy, śmiejemy. Cieszę się wylewnie z jej postępów i zachęcam ją do nich. Wspieram ją. Nie wyręczam jej, nawet kiedy widzę, że ma z czymś trudności. Czekam aż sama poprosi o pomoc, (a potrafi to zrobić mimo, że nie mówi). To daje efekty, bo widzę, że często mimo początkowych trudności, wydawałoby się nie przebycia, jednak daje radę kiedy da jej się czas. Dbam o jej bezpieczeństwo. Zakazuję kiedy muszę, pozwalam kiedy mogę. Robię wszystko, żeby już na starcie nie pogubiła się w tym skomplikowanym świecie i zrozumiała jakie są jego zasady. Staram się ze wszystkich sił dać jej poczucie bezpieczeństwa. Kocham ją bezwarunkowo i często jej o tym mówię. Więc chyba jednak jestem tą dobrą matką. Pewnie gdybym nie miała wątpliwości to bym nie była. ;) Wątpliwości są dobre. Każą cały czas siebie pilnować i doskonalić.

A jak wygląda najbardziej przyziemna i prozaiczna sprawa, czyli jaki Ewa ma bilans zysków po tym roku? Spójrzmy…

Mając rok Ewa: daje buzi, kląska, sama kręci bączka, prowadzi wózek dla lalek, na ogół sygnalizuje swoje potrzeby fizjologiczne, mówi „mama”, „dada”, rozumie za to chyba wszystko co się mówi do niej, naciska przyciski paluszkiem, robi „pa-pa” i „tany-tany”, daje „cześć”, przybija piątkę, klaszcze, (gwizdać umiała wcześniej, ale jakoś o tym zapomniała), sama pije z kubka niekapka, wsadza do buzi widelczyk z jedzeniem, chodzi i próbuje biegać, przynosi huśtawkę gdy chce się huśtać i podaje zabawkę, o którą się ją poprosi, wykonuje proste polecenia takie jak „daj”, „zostaw”, „nie wolno”, „odłóż”, „przynieś”, „chodź”, wydaje dźwięki szeptem, chwyta w dwa paluszki drobne rzeczy, wchodzi na schody krokiem dostawnym trzymając się ściany, albo ręki dorosłego, wspina się na meble, przenosi duże przedmioty (hitem był karton po 116 szt. pamperów…), wkłada zabawki do pudła.

Przebyte choroby: zapalenie płuc, katar.

Ilość zębów: 10

Waga: 10 100 g (o 6 900 g większa niż urodzeniowa)

Wzrost: 75 cm (o 22 cm więcej niż po urodzeniu)

Codzienna fryzura: kitka na czubku głowy

Pierwsze razy:

1 jabłuszko: 4 m-ce

1 zupka: 4 m-ce

1 objaw zainteresowania: 1 m-c

1 przespana noc: 1,5 m-ca

1 obrót na bok: 3 m-ce

1 obrót na plecy: 3 m-ce

1 obrót na brzuszek: 3,5 m-ca

Ograniczenie przez Kitkę mleka do kaszki przed snem: 7 m-cy

1 raz na nocniku: 5 m-cy

1 sygnalizacja potrzeb fizjologicznych: 11,5 m-ca

1 pełzanie: 7,5 m-ca

gwizdanie: 6 m-cy

„pa-pa”: 6 m-cy

„tany-tany”: 11 m-cy

klaskanie: 10 m-cy

1 raz usiadła: 8 m-cy

1 raz sama wstała (bez podparcia): 8 m-cy

1 raczkowanie: 8,5 m-ca

1 kroki: 10 m-cy

1 ząbek: 4 m-ce

1 uśmiech: 1 m-c

1 dłuższa podróż: 4 m-ce

1 słowo: 10 m-cy

1 obcięcie włosków: 6 m-cy

Jeszcze na koniec taka drobnostka. Spotkałam się ostatnio z pytaniem: „Kim chciałabyś, żeby Twoje dziecko było w przyszłości?” Nie mam preferencji co do zawodu, który Ewa miałaby wykonywać. Za to jest kilka, których nie chciałabym, żeby wykonywała. Mianowicie nie chciałabym, żeby była: baletnicą, politykiem, ani kimkolwiek związanym z biznesem erotycznym. :)

A oczywiście najbardziej bym chciała, żeby była zawsze zdrowa i szczęśliwa. Otoczona dobrymi ludźmi, którzy będą ją kochać, szanować i wspierać. Żeby odnalazła swoje miejsce na Ziemi i była po prostu dobrym człowiekiem. Żeby kiedyś powiedzieli o niej: „przeszła przez życie dobrze czyniąc”.

12 myśli nt. „Roczkowe podsumowanie

  1. ~Ilona S

    Ależ dokładny opis !Teraz widzę, że nasze córeczki są do siebie bardzo podobne. Moja też ma taki przenikliwy wzrok i obcy muszą na jej uśmiech sobie zasłużyć. Z czułością bywa różnie. Ostatnio bardzo ładnie całuje mnie i męża. Dobrze, że jestes konsekwentna a dziadkowie jak to dziadkowie, są od rozpiszczania :)

    Odpowiedz
    1. Herbata Autor wpisu

      To jest wręcz urocze jak przechodzą „kwarantannę” :) Całusy dostajemy wtedy kiedy ONA ma na to ochotę ;) Jeśli nie chce to żadne: „daj mamie buzi, no daj, no prooooszę, no daj buuuziii” nie pomoże ;)

      Odpowiedz
  2. ohmama

    Każda mama chyba o swoim dziecku mówi ‚indywidualista’ .. no najważniejsze, że jesteś dobrą mamą. I z tą konsekwencją.. mam nadzieję, że też będę mądrze podejmowała decyzje i będę w nich konsekwentna, nie ma to jak mieszać dziecku w głowie.
    Wszystkie najlepszego dla Ewci, zdrowia i dużo beztroski :)

    Odpowiedz
    1. Herbata Autor wpisu

      Bo też jakby na to nie patrzeć każde dziecko, ba! każdy człowiek! jest indywidualistą i jest na swój sposób wyjątkowy :) No, ale jestem mamą Ewci, więc oczywiście mocno wierzę w to, że ona i tak jest inna niż wszyscy, lepsza, bardziej indywidualna, mądrzejsza, piękniejsza itd. Oczywiście KAŻDA mama tak myśli o swoim dziecku, ale KTÓRAŚ musi mieć rację ;) I to jestem ja :D Chyba między innymi na takim myśleniu polega bycie dobrą mamą :)
      Dziękujemy za życzenia :*

      Odpowiedz
  3. ~jus

    Czyli, że to dziś??

    Sto lat sto lat niech żyje żyje nam!
    Ewo, mnóstwo radości i ciekawych przygód dla Ciebie, żebyś była dla swojej Mamy cały czas taką nieustającą inspiracją:))

    Odpowiedz

Odpowiedz na „~Ewelina MalinaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>