Tłuściutki bobas w dobrym tonie

Ostatnio zauważyłam, że ten świat jest dziwny. To znaczy, zauważyłam to już dawno, ale wciąż mnie zaskakuje. Mianowicie odkryłam, że w moich stronach najwyraźniej kultura wymaga, żeby powiedzieć o małym dziecku znajomego (lub nieznajomego), że jest okrąglutkie, grubiutkie, czy, że „dobrze sobie wygląda”. Początkowo wszelkie takie spostrzeżenia: „ależ ona ma wałeczki na rękach”, (chyba jak sobie narysuje…), „jaka papulaśna buzia”, (że łot?), „ale ma pupkę, lubi sobie podjeść”, (taaa…pełny pampers nie ma tu NIC do rzeczy…), no więc początkowo wszystkie te mądrości grzecznie i z uśmiechem prostowałam: „nieee… to tylko pampers”, „wałeczki? gdzie niby?”, „ona akurat jest szczuplutka”. Teraz już się poddałam i po prostu przyklejam na twarz miły sztuczny uśmiech i kiwam głową.

Nie chodzi o to, że nie chcę mieć grubego dziecka, czy uważam, że już od najmłodszych lat trzeba dbać o linię, ale Ewa akurat nie jest typowym okrąglutkim bobaskiem z reklam. Nie ma żadnych wałeczków, ani fałdek. Policzki ma jak to dziecko – trochę chomiczkowe, ale twarzyczka raczej powoli robi się owalna niż okrągła. Jej wagę i wzrost dzielą dwa pasma centylowe i robię wszystko co mogę (w granicach rozsądku), żeby ta odległość się nie zwiększała, żeby dziecko zostało w granicach zdrowej wagi. Nie jest niejadkiem, dostaje pełnowartościowe pięć posiłków dziennie, ale po prostu tak się rusza, że wszystko spala. Zresztą kiepsko wystartowała, bo przez zapalenie płuc w pierwszym miesiącu nie przybierała na wadze tak jak powinna. W każdym razie usłyszeć, że Twoje dziecko, które nie ma ani jednej niemowlęcej fałdki, bo żadna nie nadążyła za jej bieganiem, jest „grubiutkie”, „tłuściutkie”, „okrąglutkie”, to bezcenne doświadczenie.

Najlepsze jest to, że na moje zaprzeczenia rozmówca zazwyczaj reagował natarczywym powtarzaniem, że jest wręcz przeciwnie. Tak więc dziwię się niepomiernie jak dalece można się posunąć w kłamstwie aby uczynić zadość dobrym obyczajom, ale już nie oponuję. No, widać tak już tutaj jest, że dziecko musi być tłuściutkie, a jak nie jest to w dobrym tonie leży wmawianie rodzicom, że jest. Ale naprawdę nie można pochwalić u bobasa czegoś co faktycznie posiada? Długie włoski, śliczne oczka, zgrabny nosek? Nie wiem, ja tu jestem naturalizowana obywatelka w tych stronach ;) więc po prostu się dostosuję. A zdziwioną minę schowam do kieszeni i wyjmę przed Wami. Ot, co.

12 myśli nt. „Tłuściutki bobas w dobrym tonie

  1. ~Ewelina Malina

    U nas zupełnie odwrotnie i zaczyna mnie to wkurzać, bo ciągle słyszę, że buzię to może i ma papuśną, ale nogi TAKIE CHUDE!! A Hania ma wałki i wałeczki i dla mnie wygląda najnormalniej na świecie, nawet dwie brody ma;) Ale nie, bo ona za chuda jest, taka drobniutka. Za chuda źle, za gruba źle, normalnych dzieci to ludzie już chyba nie widzą?? A pocałujcie ludziska burka w siurka, o!
    Nie dogodzisz, no nie dogodzisz…

    Odpowiedz
    1. Herbata Autor wpisu

      Dokładnie tak. Aż mi się przypomina piosenka Kelly Clarkson „You can’t win” :D Ale tak jest – nikt nigdy nie zauważy, że coś jest u Ciebie, u Twojego dziecka, męża, psa czy kogokolwiek po prostu OK. Zawsze jest coś nie tak :P

      Odpowiedz
  2. ~Pani S.

    O rany! Nie wiedziałam, że kilogramowa gorączka rozprzestrzenia się tak szybko. Kobietom się wmawia, że są za grube, a teraz i małym dzieciom. Ciekawe, czy chłopców to też dotyczy, czy tylko na dziewczynki tak się społeczeństwo uwzięło. Masz rację, ignoruj to. Tłumaczenie nic nie da. Są tacy, którzy wierzą, że i tak wiedzą lepiej.

    Odpowiedz
  3. ~Dorota z Maminkowa

    Fałdeczki, pultynki i krągłe pupcie są przesłodkie i może dlatego tak każdy chce się przypodobać, zauważając takie pyszności u Twoje Ewci? Każdy zdrowy bobas jest trochę papuśny, fałdeczkowaty i mięciutki, byle nie wyglądał jak ludzi Michelin. Ja do moich dzieci pieszczotliwie mówię „grubasku”, „pulpeciku” choć żadne z nich nie jest ani trochę grube.
    A potem dzieci wchodzą w świat, który wymaga od nich nienagannej figury. Taka kulturowa schizofrenia.
    Nie za chude, nie za grube, dziecko, jak i dorosły powinni być w sam raz i to nie jest kwestia gustu, tylko zdrowia. Ale Ewunia jeśli jest o tyle wyższa niż grubsza ;) to nie ma się o co obawiać i może śmiało przytyć.

    Odpowiedz
    1. Herbata Autor wpisu

      No może, ja jej nie bronię, ale ona z trudem teraz pcha tą wagę do przodu, bo ciągle biega, rusza się, żywe srebro po prostu co to 10 sekund na tyłku nie usiedzi. Dla mnie fałdeczkowate bobasy nie są specjalnie słodkie, bo przyzwyczaiłam się przy Kitce, że jest raczej szczupła i fałdek u niej nie uświadczysz ;)
      No właśnie, to kwestia zdrowia. I Ewa jest właśnie zdrowej wagi. Co nie znaczy, że papulaśny bobasek nie jest. Po prostu dziwi mnie takie – wprost – kłamanie o „figurze” dziecka i dziwi mnie to, że maluch nie może być „średniakiem”, tylko musi być jak w tytule – tłuściutki w dobrym tonie :)

      Odpowiedz
  4. marika

    Wszystkie moje dzieciaki były tłuściutkimi bobasami, a potem z tego wyrosły. Nie martw się! Ważne by dziecko było szczęśliwe. Fakt, że Twoja córka to jak sama stwierdziłaś „żywe srebro” świadczy o tym, że na pewno z tego wyrośnie! Nie wpadajmy w paranoję, bo niedługo w internecie zaczną pojawiać się propozycję diet dla niemowlaków! Super artyykuł i dobrze, że zwracasz uwagę na ten problem!

    Odpowiedz
  5. ~jus

    :D

    Niesamowita właściwość ludzi, którzy chcą być mili i sympatyczni nie za bardzo się wgłębiając w temat:D

    i tak
    jak byłam w ciąży to słyszałam raz, że mam mały brzuch, a raz że mam śliczny wielki okrągły brzuszek (w zależności od tego, co dana osoba uważała za komplement).
    Bąbel jest raz duży i męski a raz manieńki i słodziutki
    ja po ciąży raz jestem szczupła i świetnie się trzymam a pół godziny później od innej sąsiadki słyszę, że ona też miała problemy ze zrzuceniem po ciąży i żebym się nie przejmowała

    Można by o tym książkę napisać:D a to wszystko w dobrej wierze, zazwyczaj wyrzucone jednym tchem razem z dwoma czy trzema „dobrymi” radami na temat karmienia, układania do snu albo ubierania niemowlaka.
    Nic, tylko głupio się uśmiechać albo traktować gazem pieprzowym :-)

    Odpowiedz
    1. Herbata Autor wpisu

      Przeszłam już pokusę sięgnięcia po gaz i teraz głupio się uśmiecham ;) A nawiasem mówiąc, to naprawdę tak trudno pokusić się o odrobinę szczerości w pozytywnej formie? Można powiedzieć „słodki pulpecik” o grubaśnym dziecku, ale można też u szczupłego pochwalić coś innego, albo powiedzieć, (jeśli KONIECZNIE chce się napomknąć o figurze), coś w stylu: „ale z ciebie modeleczka” czy coś.

      Odpowiedz
      1. ~jus

        Tak! ale wtedy trzeba by się nad tym zastanowić, rzeczywiście przyjrzeć i zaobserwować, żeby powiedzieć konstruktywny komplement. komu by się chciało poświęcać czas, jak można rzucić stare, dobre, bezpieczne „śliczny pulpecik”:)

        To trochę jak mama, która ledwie zerknie na rysunek dziecka i rzuca „jaki ładny obrazek”. Zawsze mnie to denerwowało, starczy poświęcić dwie sekundy, żeby dostrzec i pochwalić choćby jeden konkretny szczegół.
        Ale to już wina mojego zdrowego ego ;-))

        Odpowiedz
        1. Herbata Autor wpisu

          To prawda! Obiecałam sobie, że ja zawsze u Ewy będę chwaliła konkrety! Bo jak dziecko jest chwalone ogólnymi słowami, to jest mu oczywiście przyjemnie, ale potem zaczyna się zastanawiać czy w ogóle ktoś zwrócił prawdziwą uwagę na to co zrobiło i czy to nie są puste słowa. Pamiętam jak mój tata – do dzisiaj się z tego śmiejemy :D – obejrzał mój rysunek (Afrodyta wynurzająca się z morskiej piany w wersji trochę bardziej abstrakcyjnej, szkicowej), zaczął się zachwycać jakie to piękne, jaka ze mnie artystka, jak wysoko zajdę, że powinnam szukać liceum plastycznego i się rozwijać w tym kierunku, po czym na pytanie mamy czy w ogóle wie co rysunek przedstawia zmieszał się po czym odpowiedział niepewnie: „Wąż morski?” Od tej pory „wąż morski” stał się rodzinnym określeniem czegoś niezrozumiałego, niejednoznacznego. :D

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>