Nocnik – mode on

Odpieluchowanie w toku. Za czasów naszych mam robiło się albo w tym wieku, albo już wcześniej, (mnie zaczęto wysadzać jak stabilnie siedziałam i przed rokiem byłam odpieluchowana, a i mąż wraz z bratem osiągnąwszy roczek spali już bez pieluch w piżamkach). Ja poszłam tym przetartym szlakiem, bo wydatki na pieluchy nie są wcale małe, a skoro całym pokoleniom wcześniej się udawało to czemu nie nam?

Zaczęliśmy od d***y strony, czyli od tego co na rzeczoną d***ę zakładamy. Skoro zakładamy pampersy to tyłek zostaje długo suchy. Skoro zostaje długo suchy to dziecku nie jest niewygodnie i nie ma motywacji zainteresować się nocnikiem. Nie kojarzy czynności wypróżniania z dyskomfortem w majtach. Z chóralnym westchnieniem podjęliśmy więc decyzję - tetra. 

20 pieluch tetrowych, jeden podkład ceratowy pod prześcieradło Canpol pocięty na kawałki, 5 par majtek i wszystkie otulacze z pieluch wielorazowych jakie mamy - to nasz arsenał. No i rzeczony nocnik.

Pieluchy codziennie, albo co drugi dzień piorę, składam w odpowiedni kształt, w pierwsze trzy pakuję ceratkę, która ma trzymać wilgoć z dala od majtek i szykuję otulacze, które tetrę trzymają na miejscu. W upalne dni zamiast pieluch Ewiwi ma same majteczki.

Przez pierwsze dwa dni Ewa święciła triumfy, a ja razem z nią, bo przed każdą kupą stękała sugestywnie i patrzyła mi prosząco w oczy. Ale nadszedł ten moment kiedy to matka musiała być mądrzejsza. Usłyszałam stękanie, ale stwierdziłam, że to na bank nie może być kolejna kupa, bo poprzednia miała miejsce zaledwie godzinę temu. Z błędu wyprowadziły mnie dopiero odpowiednie dźwięki dochodzące z pieluchy. Po tym Kitka chyba się obraziła, że jej nie słucham, albo stwierdziła, że jednak nawet tak oczywiste sygnały są zbyt trudne dla tej opóźnionej matki, bo przestała dawać znać. Także jak na razie staram się często ją wysadzać, co zazwyczaj przynosi dobry efekt, ale przecież nie chodzi o to, żeby pół dnia spędzała na nocniku. To tylko stan przejściowy. Docelowo ma przecież sygnalizować swoje potrzeby. Cieszy mnie, że początkowe (stracone) sukcesy świadczą o tym, że chyba czuje, że nadchodzi dwójka. Gorzej z siusianiem. Z moich obserwacji wynika, że nie czuje jeszcze, że jej się chce i co gorsza chyba niespecjalnie czuje, że robi i że ma mokro, szczególnie kiedy jest zajęta zabawą. Ale to dopiero początki, poza tym dziecko ma 8 m-cy więc nie wymagam cudów ;)

A obserwacja swoją drogą jest intensywna. Staram się wychwycić subtelne oznaki rąbania w pieluchę, a także nie przegapić ewentualnych sygnałów, które ona może wysyłać – czy to przed czy po fakcie.

I od razu chciałabym napisać słowo do każdej matki, czy nie-matki, która może się oburzyć, że ja tu popędzam rozwój dziecka z powodu matczynej chorej ambicji, że to za wcześnie, że dziecko jeszcze w ogóle nie czuje żadnych potrzeb fizjologicznych, a już na pewno nie kojarzy ich z dyskomfortem. Drogie Panie. Każde dziecko rozwija się inaczej. Zaczęłam naukę nocnikowania nie dlatego, że to wstyd, żeby dwulatek robił w pieluchę, nie dlatego, żeby się chwalić jak to moje dziecko ładnie i szybko (zwłaszcza, że nie wiem czy się uda w ogóle) i nie dlatego, że uważam, że wszystkie dzieci należy wysadzać jak najwcześniej. Zrobiłam to, bo znam moje dziecko, widzę jego rozwój na co dzień i uznałam, że już jest gotowe. Nie ma nic złego w tym, że niektóre dzieci są gotowe później. Ale tak jak nie uogólniam, że wszystkie muszą być wysadzane w wieku mojego, tak proszę o nie uogólnianie, że dzieci w tym wieku w ogóle nie mają szans na sukces w tej dziedzinie. Mają. Czego dowodem jest multum ludzi z mojego pokolenia i zapewne z pokolenia wcześniejszego. A czy moje się do nich zalicza? Czas pokaże :)

20 myśli nt. „Nocnik – mode on

  1. ~elfica

    Trzymam kciuki :) Już nie pamiętam jak to było z Erykiem ale koło 2 lat miał albo i więcej…zobaczymy jak to będzie z Ninką może zacznę wcześniej tak jak Ty z Kitką :) Zawsze mi się wydawało, że to zbyt wcześnie ale tak jak napisałaś wielu osobom się to udaje więc warto :)

    Odpowiedz
  2. ~Dorota z Maminkowa

    Zaczęłam wysadzać Baśkę na nocnik, gdy miała 8 miesięcy i robiła kupkę bardzo ładnie, siusiu też często, ale dlatego, że ją wysadzałam regularnie, a nie dlatego, że umiała zawołać. Uległam presji opowieści, jak to dawniej bywało, że mój mąż sikał do nocnika mając roczek, a moja siostra nim poszła do żłobka, mając 11 miesięcy była bez pieluchy… ja w tamtym czasie i tymi samymi metodami sikała w majty prawie 2,5 roku. No i moje dziecko, choć początkowo szło mu ładnie, to po zdjęciu pieluch lało w majtki i nie umiało samo sygnalizować chęci zrobienia siku do dwóch lat i siedmiu miesięcy, a kupy jeszcze dłużej, choć wysadzane było systematycznie, nastąpił regres. Dziś sądzę, że dlatego, że zaczęliśmy za wcześnie. Drugi raz na pewno tego nie zrobię. Poczekam cierpliwie, bo szkoda nerwów i ganiania ze szmatą. Włożyłam w to dużo pracy i dowiedziałam się jednego – nie przyśpieszy się pewnych spraw, które wynikają z fizjologii.
    Życzę jednak powodzenia, bo przypadek mojej młodszej siostry nie jest mitem, naprawdę mając rok sama brała nocnik i sikała. Są takie dziwne dzieci ;).
    Ale pampersy na pewno mają wpływ na to, że dziś dzieci tak długo nie łapią o co chodzi z sikaniem. Bo jak było mokro i sobie tyłek odparzyło, to już wiedziało, że nie warto lać pod siebie, a teraz miękko, sucho, czysto, nie ma motywacji.

    Odpowiedz
    1. Herbata Autor wpisu

      Nie sądzę, żeby takie dzieci były „dziwne”. Po prostu mają inne tempo rozwojowe. Widzisz, Ty nie byłaś tak wcześnie gotowa i Basia też nie. U nas oboje z mężem byliśmy wcześnie odpieluchowani i może z Kiki też się uda. Jak nie to nie, nie mam jakiegoś parcia, że MUSI się nauczyć. Ale jeśli się nauczy i oszczędzimy na pieluchach to git :) Nie ma jednej dobrej metody i jednego dobrego czasu dla wszystkich. A i nie u każdego dziecka fizjologia idzie tym samym tempem.

      Odpowiedz
  3. Antonia

    to macie – kupę roboty i kupę zabawy;))
    pamiętam rozmowy na ten temat – mój brat i siostra szybko przestawili się na nocnik – mieli po 7-8 miesięcy i już wołali. ja, jako pierworodna musiałam mieć odmienne zdanie bo dopiero w wieku 1 roku, 2-4 miesięcy przestawili mnie na nocnik:)

    Odpowiedz
  4. ~t.vik

    Nie ma nic złego we wczesnych próbach. Aha… nie ma czegoś takiego jak „za wcześnie”. Dziecko od urodzenia doskonale wie, że coś tam na dole się dzieje, że idzie kupa (o moczu może nie wiedzieć) i daje sygnały. To od nas zależy czy zechcemy te sygnały odebrać i odpowienio zareagować. Niektórzy „odpieluchowują” dzieci od szóstego miesiąca życia (czytałem o tym i słyszałem w szwedzkich mediach), a jeszcze inni od urodzenia. I dobrze, bo moim zdaniem trzeba zacząć od razu, albo wyluzować i poczekać na ten odpowiedni moment. Ja wysadzałem córkę, kiedy miała cztery miesiące i początkowo nieźle jej szło, ale potem przyszły pewne problemy zdrowotne i przy tej okazji nastąpił regres. Dalsze zachęcanie do nocnika bardziej przypominało zmuszanie, więc daliśmy sobie spokój. Przypominamy tylko, że może zacząć robić tak, jak rodzice – na muszli, co dyskretnie czasami jej pokazujemy.
    Ale ani bardzo wczesne, ani późne załapanie przez dziecko tej czynności nie ma żadnego wpływu na przyszłość, czy inne postępy dziecka, więc jeśli pieluchy nie są dla kogoś obciążeniem finansowym, lub ekologicznym wyrzutem sumienia, to niech sobie robi jak chce :)

    Odpowiedz
    1. Herbata Autor wpisu

      Zgadzam się absolutnie :) Dla nas są obciążeniem finansowym, no i byłoby wygodnie gdyby się odpieluchowała dlatego próbujemy teraz. Nie wyjdzie – trudno. Wyjdzie – super. Zmuszać nie ma co. Kiedy Ewa zajęta jest zabawą, a wiem, że już odpowiednia pora na nocnik i sadzam ją, a ona protestuje i się wyrywa, też jej nie zmuszam, żeby nie zraziła się do nocnika.

      Odpowiedz
    1. ~Klara

      Ja zaczęłam u pierworodnej w wieku 6 miesięcy i udało się znakomicie. Od dziewiątego miesiąca zakładałam pieluchy tylko na noc i czasami się nocą udało a czasami nie, ale około roku nie używałam już pieluch. Jak będzie z młodym nie wiem, ponieważ druga ciąża jest absolutnie inna, zresztą mam młodsze rodzeństwo i wiem, że każde dziecko jest zupełnie inne.

      Odpowiedz
  5. ~Mamuśka Mylcia

    Wow, już?! Trzymam kciuki :) Też już poznaję u Hani kiedy idzie „coś grubszego”, ale na razie się wstrzymam (7m-cy ma).
    Po za tym gadki-szmatki typu za wcześnie, czy za późno … co to kogo obchodzi. To rodzice decydują o tym- przecież to Oni znają swoje dziecko na tyle, żeby o tym zdecydować. Po za tym … każde dziecko jest inne, ma inny charakter, w innym tempie się rozwija :) Pozdrawiam :*

    Odpowiedz
  6. ~to mam po mamie

    Oby się udało. Patrzę na MB i on na takie rzeczy jeszcze zupełnie jest nie gotowy. Ale też jak tylko zauważę ten moment to będę próbowała. Każde dziecko rozwija się w innym tempie i nie ma co generalizować, że jak tyle jest miesięcy to można a tyle to nie. Trzeba podchodzić do takich spraw indywidualnie. Powodzenia.

    Odpowiedz
  7. ~Marika

    Jeżeli chodzi o naukę załatwiania potrzeb fizjologicznych na nocnik, z doświadczenia wiem, że każde dziecko jest inne. Każdy z moich szkrabów był gotowy w innym momencie swojego życia i potrzebował mniej lub więcej czasu. Myślę, że dwa lata to idealny wiek na pożegnanie się z pieluchą, tym bardziej, że można wykorzystać dobrą pogodę za oknem i to że dziecko w tym czasie ma mało ubrań na sobie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>