Kilka spraw raportowo-organizacyjnych

Jak minęły Wam święta? U nas Mlekojadowi wyrzynała się – i dalej to robi – akurat dolna piątka, a i zmienna pogoda nie pomagała, więc było sporo marudzenia i budzenia się przed czasem, ale i tak było wspaniale :) Właściwie nie powinnam nazywać jej już „Mlekojadem”, bo mając  m-cy postanowiła, że mleko jest be i w ogóle co my jej za kity wciskamy, przecież to nie jest pełnowartościowy posiłek. Tak więc dzienne spożycie mleka ograniczyło się do pierwszego posiłku rano i wieczornej kaszki. Na drugie śniadanie przemycam jej jeszcze mleko w postaci gęstej kaszki podawanej łyżeczką. Ze zmiennym szczęściem. Potem jest obiadek, a popołudniu podwieczorek. Staram się, żeby to był owocowy deserek, ale też różnie to bywa, bo ostatnio nie ma na nie ochoty. Za to między posiłkami dostaje swoje ulubione ostatnio danie, które mogłaby jeść cały czas – chleb.

No, proszę. Wiadomo o co chodzi – Chleba i igrzysk! – woła Mały Generał parskając wszędzie okruchami i wymachując energicznie piąstką zaciśniętą wokół zdobycznej skórki od chleba. Skórki są na masowanie swędzących dziąsełek, zaś miękki środeczek jest zjadany w postaci posmarowanych masłem małych kawałeczków podawanych przez mamę. I tak cała pajdka zostaje błyskawicznie zdezintegrowana.

Poszłam też po rozum do głowy po przeczytaniu tego oto posta Doroty z Maminkowa  - Dorotko, robię Ci reklamę, widzisz? doceniasz? ;) – i zaczęłam wracać do naszej dawnej normy, czyli wieczornego rytuału, na którego koniec Ewa zasypiała sama odłożona przeze mnie do łóżeczka. Nie mam pojęcia dlaczego, w którymś, (nie najlżejszym dla niej wagowo), momencie przyzwyczaiłam ją do zasypiania na rękach. Odkręcenie wszystkiego poszło zaskakująco łatwo i po początkowych trudnościach w postaci 20-minutowego jęczenia przed zaśnięciem wcześniejsza tradycja została uratowana. Kołysanie na rękach pokutuje jeszcze w ciągu dnia kiedy to po zabawie i wśród wielu bodźców trudno jest się małej bez niego wyciszyć na tyle żeby zasnąć. Ale powolutku dojdziemy i do tego. Nie ma zbytnio wyjścia, bo pojutrze idę do szpitala na operację i niestety nie będę mogła po niej dźwigać, a nie chcę obciążać tym mamy, która ma chore stawy.

I to jest ta sprawa organizacyjna. Nie będzie mnie przez jakiś tydzień. Mam nadzieję, że w szpitalu uda mi się napisać kilka postów na zapas tak żebym mogła je później w miarę regularnie dodawać. Szczególnie większy materiał, (brzmi profesjonalnie, co ;P), o rodzinach wielopokoleniowych, na którym dość mi zależy. Ale nic nie obiecuję, okaże się jak będzie.

Zatem farwell my friends! W razie gdybym kipnęła w czasie operacji ;) Ale nie róbcie sobie nadziei, jeszcze was trochę pomęczę swoją pisaniną na moim i waszych blogach ;P Bądźcie grzeczni i nie naróbcie mi bigosu na blogu jak mnie nie będzie :D

Pozdrawiam i dobranoc :)

16 myśli nt. „Kilka spraw raportowo-organizacyjnych

  1. ~Pani S.

    W takim razie życzę Ci dużo zdrowia. A za zjadanie skórek od chleba dziadek nam płacił, kiedy byliśmy dziećmi :) Do materiału o rodzinach wielopokoleniowych będzie jak znalazł :) We fragmencie: do czego dziadkom służą wnuczęta :) Pozdrawiam i trzymam kciuki.

    Odpowiedz
  2. ~t.vik

    Ja się od pół roku zbieram, żeby napisać o mojej rodzinie właśnie w takim wielopokoleniowym kontekście. Narazie jestem na etapie powtórnego słuchania znanycgh mi z dzieciństwa opowiadań i porównywania ich z wersjami, lub zrozumieniem innych członków rodziny. Nie wiem kiedy zacznę o tym pisać, ale wiem, że to będzie seria na kilka ładnych wpisów.

    Żart z pożegnaniem „na wszelki wypadek” nie był zbyt fajny. Przynajmniej ja takich nie lubię :(
    Trzymaj się zdrowo i wracaj szybko!

    Odpowiedz
  3. ~Dorota z Maminkowa

    Mam nadzieję, że jednak nie jest Ci nic na tyle poważnego, żeby Twoje czarne żarty traktować inaczej niż żarty ;)
    Dzięki za reklamę ;)
    Fajnie, że się udaje robić postępy w zasypianiu. Wszystko to nasze nastawienie i decyzje… a potem ciężka praca ;)

    Odpowiedz
  4. dani

    Ostatnio też wywalczyłam spanie Małego w łóżeczku, co skutkuje nieraz nawet 7 godzinami luzu dla rodziców w nocy :D Jak na 2-miesięcznego Szkraba przesypia nocki wręcz przepięknie :)
    Przede wszystkim udanej operacji !

    Odpowiedz
  5. Antonia

    za kilka miesięcy u nas pojawi się Szczęście – nie u mnie tylko u mojej siostry więc że jestem ciocią zaangażowaną to czytam wszystko aby lepiej zrozumieć i wychować:))
    pozdrawiam i życzę zdrówka:)

    Odpowiedz
  6. ~Skidi

    Witaj :)

    Na początek życzę Ci dużo zdrówka. Z jedzeniem chlebka przez dzidziucha to już tak będzie. Mój Jakub ma 2 latka i za każdym razem jak idę z nim do sklepu spożywczego po zakupy i przejeżdżamy koło miejsca gdzie leżą bułeczki to Jakub zawsze wyciąga palucha i mówi „eeeee”. Potem ja robię zakupy a Kuba zajmuje się bułką. Piszę zajmuje bo nie zawsze ją ją. Czasem formuje z niej różne kształty. :) Kołysania na rękach zaś jeszcze będzie Ci brakowało. Mi brakuje. To była magiczna chwila kiedy przytulając i bujając Kubusia usypiałem go. To była taka tylko nasza magiczna chwila kiedy bliskość taty dawała poczucie bezpieczeństwa i pozwalała mu zasnąć. Mi zaś bliskość Kubusia odpędzała wszelkie troski na czas usypiania. Byliśmy tylko On i ja. :)

    Odpowiedz
    1. herbata Autor wpisu

      To prawda co napisałeś o tym usypianiu, ale mój kręgosłup miał o tym inne zdanie ;) Pamiętaj, że jesteś (zapewne) silnym mężczyzną, a ja mam 160 cm w kapeluszu i nie należę do tych solidnie zbudowanych mocarnych Walkirii ;) Ale już mi brakuje noszenia Ewuni na rękach. Dopiero co wróciłam do domu po operacji i już to odczułam. Niestety nie wolno mi dźwigać przez najbliższe 3 m-ce :(

      Odpowiedz
  7. ~P.

    Proszę szybko i zdrowo wracać! :)
    Ja nie piję mleka odkąd skończylam 1 rok życia. W kawie mogę odrobinę, dodać do ziemniaczanego puree-ok. Ale jak tylko poczuję zapach lub smak mleka…jest źle :D

    Odpowiedz
    1. herbata Autor wpisu

      To poczekaj aż zaciążysz ;) Możliwości są dwie: albo się w nim rozsmakujesz, albo będziesz jechała do Rygi natychmiast jak poczujesz choćby kroplę w domu, w restauracji… ;)

      Odpowiedz
  8. ~t.vik

    Cisza i napięcie… napięcie i cisza… Cisza przerwana czasem jakimś pojedyńczym słowem. Ten stan przypomina mi moment przelotu astronautów załogi Apollo 13 za księżycem, gdzie urywa się kontakt radiowy i nastaje pełna napięcia cisza… Wszyscy obserwatorzy gapią się ze skupieniem w ekran i czekają, czekają, czekają…

    Odpowiedz
    1. herbata Autor wpisu

      t.vik!!!! Paskudo jedna! :D Jestem pewna, że przez ten komentarz ze śmiechu popękały mi wszystkie szwy na brzuchu! :D

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>